Dlaczego należy zapinać pasy w samolocie

Lotnictwo bez wątpienia jest najbezpieczniejszym środków transportów. Świadczą o tym twarde dane. Statystycznie rzecz biorąc, praktykowana przez większość z nas właściwie codziennie jazda samochodem, powoduje wielokrotnie większe niebezpieczeństwo dla naszego życia i zdrowia niż podróż lotnicza.

O wysokim poziomie bezpieczeństwa w branży lotniczej decydują ściśle przestrzegane i ciągle udoskonalane procedury i przepisy. Dotyczą one zarówno linii lotniczych, lotnisk jak i kontroli ruchu lotniczego.

Jednym z przepisów jest obowiązek zapinania pasów przez pasażerów i ścisłe przestrzeganie zaleceń załogi w tym zakresie, komunikowanych za pomocą sygnalizacji „zapiąć pasy”, znajdującej się nad każdym fotelem.

Niestety z przykrością trzeba stwierdzić, że pasażerowie nie zawsze stosują się do tych komunikatów. Standardowo kontrolka „zapnij pasy” zapal się już na ziemi, jeszcze przed rozpoczęciem kołowania samolotu ze stanowiska do progu pasa drogi startowej. Po starcie świeci się nieustannie, aż do osiągnięcia przez samolot odpowiedniej wysokości. Następnie załoga wyłącza sygnalizację. Nie oznacza to jednak, że pasy należy rozpiąć. Jest to komunikat, który mówi, że możemy np. wstać z naszego miejsca rozprostować nogi, pójść do toalety, czy ruszyć się z fotela wyciągnąć coś z bagażu podręcznego znajdującego się w schowkach pod sufitem kabiny pasażerskiej.

Wyłączenie sygnalizacji „zapiąć pasy” jest źle interpretowane przez znaczną część pasażerów, słychać to po szczęku rozpinanych klamer pasów tuż po jej zgaśnięciu. Dzieje się tak pomimo podkreślania przez obsługę kabinową w trakcie safety demo prezentowanego przed każdym startem, że zaleca się, aby pasy były zapięte przez cały lot. Nie jest to żadna złośliwość ze strony załogi, mająca na celu np. zapewnienie jej spokój i uniknięcia nadmiernego przemieszczania się podróżnych po samolocie. Wynika tylko i wyłącznie z troski o bezpieczeństwo klientów linii znajdujących się na pokładzie.

Można zadać pytanie, co może wydarzyć się na wysokości przelotowej, gdy statek powietrzny gładko sunie przez powietrze? Otóż zdarzyć mogą się turbulencje. O znacznej większości z nich załoga wie, że mogą wystąpić. Wiedzę tę czerpie z radaru pogodowego, od kontroli ruchu lotniczego, czy od pilotów samolotów lecących tą samą trasą i mijających wcześniej strefy turbulencji. Uzbrojeni w tę wiedzę piloci, jeszcze przed znalezieniem się samolotu w strefie turbulencji, włączają sygnalizację „zapiąć pasy”.

To jedno z najbardziej nielubianych przez podróżujących samolotami zjawisk powstaje, gdy samolot przechodzi z jednego prądu powietrznego w drugi. W miejscu gdzie pędzące z różną prędkością i kierunkiem prądy powietrzne stykają się powstają turbulencje. Można ich doświadczyć m.in. gdy w pochmurny dzień samolot wspina się na wysokość przelotową lub zniża do lądowania i przechodzi przez chmury. Występujące wtedy drgania statku powietrznego spowodowane są poruszającymi się w chmurze prądami pionowymi powietrza, które związane z procesem jej formowania.

Turbulencje często występują, gdy samolot przelatuje nad górami. Pojawiają się one w tych miejscach dlatego, że wysokie przeszkody geograficzne zaburzają przepływ powietrza i powodują jego pionowy ruch.

Oczywiście turbulencje powstają także za samolotem, dlatego kontrola ruchu lotniczego pilnuje żeby statki powietrzne startowały, lądowały i poruszały się w przestrzeni powietrznej z odpowiednimi odstępami czasowymi.

Jak już wspomniałem, załoga dzięki odpowiednim procedurom i wiedzy, włączając sygnalizację „zapiąć pasy”, zabezpiecza pasażerów przed skutkami lotu w dużych zawirowaniach powietrza. Jednak lotnictwo funkcjonuje w ekstremalnym środowisku, co powoduje, że czasami natura zaskakuje zjawiskami, które trudno wcześniej wykryć. Jednym z nich są tzw. turbulencje w czystym powietrzu. Tego typu turbulencje najtrudniej wypatrzyć na radarach pogodowych. Zdarza się, że po wleceniu w nią samolot może gwałtownie stracić wysokość. Wtedy wszyscy pasażerowie nie przypięci pasami narażeni są na poważne urazy. I w tym miejscu wracamy do meritum tego wpisu. Właśnie dlatego, że może wystąpić takie zjawisko jak turbulencja w czystym powietrzu, w trakcie podróży lotniczej cały czas warto mieć zapięte pasy. Zresztą chyba każda osoba podróżująca samolotem wie, że zapięte pasy nie krępują ruchów i nie powodują jakiegoś wielkiego dyskomfortu.

Bardzo częstym i nagannym zachowaniem pasażerów jest odpinanie pasów tuż po lądowaniu i wyhamowaniu samolotu. Dzieje się tak pomimo faktu, że sygnalizacja „zapiąć pasy” cały czas się świeci. A już szczytem nieodpowiedzialności jest wstawanie pasażerów z foteli w trakcie poruszania się samolotu po polu manewrowym lotniska.

Pamiętajmy, że na każdym lotnisku po lądowaniu samolot musi jeszcze przekołować do stanowiska postojowego. W tym czasie po polu manewrowym portu poruszają się też inne statki powietrzne. Dzieje się to oczywiście pod nadzorem kontrolerów ruchu lotniczego i za ich zgodą, jednak cały czas istnieje niewielkie ryzyko, zderzenia kołujących samolotów. Na dużych lotniskach kołowanie potrafi trwać nawet kilkadziesiąt minut. Naturalnym jest, że po lądowaniu i często długiej, męczącej lotniczej podróży, każdy chce opuścić samolot. Jest to zrozumiałe, ale odpinanie pasów, czy wstawanie z miejsca w żaden sposób nie przyspieszy naszego wyjścia z samolotu. Maszyna musi najpierw przekołować na stanowisko, po włączeniu hamulców, wyłączeniu silników i podłożeniu bloków pod koła sygnalizacja zapiętych pasów zgaśnie. Wtedy swobodnie może wstać i przygotować się do opuszczenie samolotu.

Aby uzmysłowić sobie, co może stać się w trakcie kołowania warto obejrzeć poniższym film.

Incydent miał miejsca 11 kwietnia 2011 roku na lotnisku JFK w Nowym Jorku. Samolot Candair CRJ7 linii lotniczej Delta/Comair, który przyleciał z Bostonu kończył kołowanie na stanowisko postojowe. W tym czasie, prostopadłą do linii stanowisk postojowych drogą kołowania, poruszał się największy pasażerski samolot świata, Airbus A380 linii lotniczej Air France. Niestety Francuz zahaczył lewym skrzydłem o statecznik pionowy maszyny Delta/Comair, obracając ją jak zabawkę o kilkadziesiąt stopni. Na pokładzie mniejszego samolotu znajdowało się 62 pasażerów i 4 członków załogi. Nikomu nic się nie stało, z prostej przyczyny, prawdopodobnie wszyscy na pokładzie, pomimo tego, że od lądowania minęło kilkanaście minut, mieli zapięte pasy. Zapewne nikt nie poruszał się także wtedy po samolocie.

Powyższy przykład znakomicie pokazuje, że procedury i przepisy w lotnictwie nie są niepotrzebnym wymysłem i że pasażerowie także powinni się do nich stosować. Lotnictwo jest i będzie najbezpieczniejszym środkiem transportu. Jednak jego poziomo nie zależy tylko od linii lotniczych, lotnisk czy kontroli bezpieczeństwa, ale także od rozsądku podróżnych. Dlatego prosimy Was drodzy pasażerowie, stosujcie się do wskazań sygnalizacji zapiąć pasy w trakcie podróży samolotem, a nawet kiedy zgaśnie, jeśli nie ma takiej potrzeby, nie odpinajcie pasów.

Tekst: Piotr Adamczyk, Dział Komunikacji i Promocji Katowice Airport

(9 ocen, średnia: 5,00 na 5)

Udostępnij:

Powiązane posty

Zostaw komentarz