O Ryanairze i jego nowej bazie w KTW

00_ryanair

Nowo powstała baza na lotnisku w Pyrzowicach zachęca do przemyśleń. Może zastanawiać, czy Christopher Ryan, Liam Lonergan oraz Tony Ryan – trzej irlandzcy przedsiębiorcy, którzy założyli w 1984 roku Danres Enterprise – podejrzewali, że ich projekt rozrośnie się do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów i osiągnie wielki sukces, choć już pod inną, przyjaźniejszą dla ucha nazwą? Czy przypuszczali wówczas, że Ryanair – tak bowiem zdecydowali się w końcu ochrzcić swoje przedsięwzięcie – zdoła w ciągu niecałych czterdziestu lat na dobre rozgościć się na lotniskach w każdym zakątku Europy – wliczając w to port lotniczy w Pyrzowicach – i stanie się najpopularniejszą niskokosztową linią lotniczą na Starym Kontynencie? Odpowiedzi na oba pytania pozostaną raczej w sferze domysłów i domniemań, ale fakty mówią same za siebie – Ryanair odniósł niebotyczne zwycięstwo. Nim jednak do tego doszło, irlandzki przewoźnik z siedzibą w Dublinie musiał nie tylko znaleźć sposób, by zachęcić potencjalnych pasażerów do skorzystania z oferowanych przez siebie usług, lecz także podjąć rywalizację ze znacznie bardziej doświadczonymi przewoźnikami.

Ryanair kontra reszta świata

Mimo że Ryanair powstał w 1984 roku, swój pierwszy oficjalny lot zorganizował dopiero rok później. 15-osobowy samolot Embraer 110 Bandeirrante – maszyna napędzana dwoma silnikami turbinowymi – opuścił wówczas pas startowy irlandzkiego lotniska Waterford i poleciał do oddalonego o prawie 500 kilometrów portu Londyn-Gatwick w Anglii. Wspomniany samolot był tak mały, że wzrost obsługującej go załogi nie miał prawa przekroczyć 157 centymetrów. Zarówno skromny rozmiar samolotu, jak i mała ilość oferowanych miejsc mogą dziś wywoływać złośliwy uśmiech na twarzy. Warto jednak napomknąć, że już wtedy Ryanair miał ambitny, jasno sprecyzowany cel. Pierwszym właścicielom od początku zależało na wprowadzeniu takiej oferty, której atrakcyjność pozwoliłaby im na rywalizację z takimi przewoźnikami jak Aer Lingus czy British Airways, czyli liniami, które w latach 80. miały monopol na połączenia między Republiką Irlandii a Anglią.

W trakcie pierwszego roku swojej działalności Ryanair przewiózł łącznie około pięciu tysięcy pasażerów. Wynik ten okazał się zadowalający i pozwolił spółce nie tylko kontynuować działania, lecz także rozwinąć przysłowiowe skrzydła i rzucić wyzwanie innym liniom lotniczym. Za istotny moment w historii Ryanaira można uznać uruchomienie połączenia między dwiema stolicami: Dublinem a Londynem. Najtańszy bilet w dwie strony na tym połączeniu kosztował jedynie 99 funtów szterlingów – była to kwota dwa razy niższa od tej oferowanej przez rywali irlandzkiego przewoźnika. W obliczu utraty potencjalnych pasażerów – a co za tym idzie, pieniędzy – konkurenci Ryanaira nie mieli wyboru i musieli zaakceptować „zaproponowane” przez niego warunki. Sam Ryanair w międzyczasie przyjął w poczet swoich pracowników Michaela O’Leary’ego – człowieka, który nie tylko sprawuje funkcję dyrektora naczelnego spółki od 1994 roku,  lecz także odpowiada w głównej mierze za jej rozwój.

02_ryanair

Nagła zmiana filozofii egzystencjalnej

Pomimo obiecujących początków, rywalizacja z innymi przewoźnikami i stopniowe poszerzanie swojej oferty sprawiły, że Ryanair powoli przestał generować zyski. By uchronić się przed wywieszeniem białej flagi z napisem „bankructwo” zarząd przewoźnika postanowił wysłać w 1991 roku wspomnianego już Michaela O’Leary’ego – wówczas osobistego doradcy finansowego i podatkowego Tony’ego Ryana – do Stanów Zjednoczonych, by zgłębił nowatorski model biznesowy tanich linii lotniczych Southwest Airlines. Wkrótce po powrocie ze Stanów O’Leary stanął na czele Ryanaira. Doszedł wtedy do wniosku, że przewoźnik może podnieść się z kolan, jeśli atrakcyjną – ale przynoszącą mniejsze zyski – ofertę przelotów zrekompensuje sobie poprzez ograniczenie zbędnych wydatków do racjonalnego minimum. W praktyce oznaczało to zachowanie niskich cen biletów i równoczesne usunięcie z oferty klasy biznesowej, skrócenie czasu rotacji pomiędzy rejsami do maksymalnie 25 minut i ograniczenie używanych przez flotę samolotów do jednego modelu: Boeinga 737-800.

Michael O’Leary swoimi decyzjami zrewitalizował model biznesowy Ryanaira. Warto jednak wspomnieć, że dyrektor generalny irlandzkiego przewoźnika osobiście angażuje się w jego promocję. Odkąd O’Leary stanął na czele Ryanaira, firma postawiła na niekonwencjonalną, a zarazem niezwykle agresywną i budzącą kontrowersje formę marketingu. Poza prowadzeniem wywiadów i konferencji prasowych w dość frywolnym, choć zapadającym w pamięć stylu, kampanie reklamowe Ryanaira regularnie nawiązuje do tak delikatnych, a jednocześnie niezwiązanych z lotnictwem tematów jak religia, historia i kultura popularna. Sam O’Leary w odniesieniu do formy promowania Ryanaira tłumaczył wielokrotnie, że kontrowersje wynikające ze strategii obranej przez przewoźnika są korzystne, ponieważ powodują, że większa ilość potencjalnych klientów mimochodem rozpoznaje markę. Co za tym idzie, istnieje zatem większe prawdopodobieństwo, że skorzystają oni z oferty Ryanaira. Irlandzki przewoźnik zdaje się zatem wyznawać filozofię Phineasa Barnuma – amerykańskiego przedsiębiorcy żyjącego w XIX wieku – który stwierdził w odniesieniu do swojej osoby, że nie jest ważne, co ludzie o nim mówią, a to, że poprawnie zapisują jego nazwisko. Mimo wielkich zmian wizerunkowych Ryanair nie zapomniał jednak o swoich korzeniach i zaadoptował harfę celtycką – jeden z symboli narodowych Republiki Irlandii – jako swój znak rozpoznawczy. Znaleźć ją można nie tylko na aktualnym logo firmy, lecz także na statecznikach samolotów należących do jej floty.

Obserwacje i nieco radykalne decyzje Michaela O’Leary’ego okazały się strzałem w dziesiątkę, ponieważ już na przełomie 1995 i 1996 roku – dziesięć lat po powstaniu Ryanaira, a rok po przejęciu przez O’Leary’ego nad nim kierownictwa – przewoźnik z siedzibą w Dublinie nie tylko wyprzedził lokalną konkurencję, czyli linie Aer Lingus i British Airways,  ale stał się najchętniej wybieraną linią lotniczą w Europie. Sukces i niepodważalną pozycję na rynku Ryanaira potwierdzają liczby. Według danych dostępnych na oficjalnej stronie przewoźnika, 19 tysięcy specjalistów obsługuje rocznie 1 miliony pasażerów na 1800 trasach między 224 lotniskami w 38 krajach. Składająca się z 475 samolotów Boeing 737-800 flota wykonuje przeciętnie ponad 2400 operacji każdego dnia. Pomimo ogromnej skali działalności, jak podaje sam Ryanair, samoloty spółki od 34 lat, czyli praktycznie od samego początku działalności przewoźnika, nie brały udziału w sytuacjach zagrażających życiu przewożonych pasażerów. Niezachwianą pozycję Ryanaira na rynku ukazuje również ilość posiadanych przez niego baz operacyjnych – do niedawna liczba ta wynosiła 86.

01_ryanair

Nowa baza gwarantem… nowych połączeń

Za kluczowe w ostatnim akapicie można uznać wyrażenie „do niedawna”, ponieważ 29 października 2019 roku nastąpiło oficjalne otwarcie pierwszej bazy Ryanaira w Katowice Airport. Mieści ona dwa 189-miejscowe Boeingi 737-800NG. Samoloty irlandzkiego przewoźnika goszczą jednak na płycie lotniska w Pyrzowicach od dawna – pierwsza maszyna z harfą celtycką pojawiła się na niej w listopadzie w 2007 roku. Ryanair otworzył wówczas bezpośrednie połączenie między Katowicami a Dublinem, które nieprzerwanie funkcjonuje aż po dzisiaj. Od tamtej pory irlandzki przewoźnik zaoferował w sumie możliwość odbycia rejsu ze Śląska do 16 różnych destynacji. Poza wspomnianym już Dublinem, w ofercie Ryanaira znajdowały się takie połączenia jak: Londyn-Stansted, Birmingham, Edynburg, Ateny, Mediolan-Bergamo, Bristol, Shannon, Bolonia, Manchester, Alicante, Chania, Girona, Korfu, Hamburg i Mediolan Malpensa. Tuż przed otwarciem nowej bazy w Katowice Airport samolotami Ryanaira można było dolecieć z Pyrzowic do Dublina, Londynu-Stansted, Birmingham, Edynburga, Aten oraz Mediolanu-Bergamo. Od 2007 roku irlandzki przewoźnik wykonał na trasach z i do Katowice Airport więcej niż 17 tysięcy operacji i przewiózł ponad 3 miliony podróżnych.

W związku z otwarciem bazy, linia rozszerzyła siatkę połączeń z Katowice Airport o 12 nowych tras. To jest o:  Cork (2 x w tygodniu), Manchester (3 x w tygodniu), Oslo-Torp (3 x w tygodniu), Göteborg (2 x w tygodniu), Kolonia-Bonn (3 x w tygodniu), Dortmund (10 x w tygodniu), Bolonia (2 x w tygodniu), Brindisi (2 x w tygodniu), Katania (2 x w tygodniu), Pafos (1 x w tygodniu) Kijów-Żuliany (4 x w tygodniu) oraz Odessę (3 x w tygodniu) . Ilość dodatkowych połączeń sprawia, że w rozkładzie zima 2019/2020 irlandzki przewoźnik zaoferuje z Katowice Airport rekordową, obejmującą w sumie 18 kierunków, siatkę połączeń. Wszystkie połączenia Ryanaira z rozkładu zimowego dostępne są także w rozkładzie „Lato 2020”.

Komentując informację o otwarciu bazy Ryanaira w Katowice Airport Artur Tomasik, prezes Zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego SA, spółki zarządzającej lotniskiem powiedział: Decyzja Ryanaira jest istotna z perspektywy rozwoju pyrzowickiego lotniska. Znacząco zwiększa ofertę lotów regularnych z Pyrzowic, a także konkurencję pomiędzy liniami niskokosztowymi, co zawsze jest korzystne dla pasażerów. Rozwój baz linii lotniczych w Katowice Airport nie byłby możliwy bez konsekwentnie realizowanego przez GTL SA od ponad dekady, największego w historii portu, programu rozbudowy infrastruktury liniowej i kubaturowej. Oferujemy przewoźnikom nowoczesną infrastrukturę o wysokiej przepustowości.  Port dysponuje odpowiednią liczbą stanowisk postojowych, a II kategoria operacji lotniczych, którą mogliśmy wprowadzić dzięki oddanej do użytku w 2015 roku nowej drodze startowej oraz rozbudowie i modernizacji dróg kołowania i stanowisk postojowych, umożliwia bezpieczne wykonywanie startów, lądowań i kołowań w bardzo złych warunkach atmosferycznych.

Bilety na najnowsze połączenia Ryanaira w rozkładzie „Zima 2019/20” można znaleźć na Oficjalnej Stronie Katowice Airport


Tekst
: Jakub Mańka (Dział Public Relations)
Zdjęcie: Piotr Adamczyk (Dział Public Relations), Robert Neumann (From the Sky)

(10 ocen, średnia: 4,40 na 5)

Udostępnij:

Powiązane posty

Zostaw komentarz